w Edukacja domowa

Egzaminy w edukacji domowej to jest to, co budzi największe emocje czy to wśród osób po raz pierwszy słyszących o takiej możliwości nauki czy to wśród tych, którzy się do niej szykują. Często jest to też przytłaczający obowiązek dla rodziców i uczniów już będących w edukacji domowej. Tegoroczne egzaminy już za nami, postanowiłam więc przybliżyć temat tym, którzy do edukacji domowej dopiero się przymierzają.

Czego się dowiesz z tego wpisu: co mówią o egzaminach w edukacji domowej przepisy, jak wyglądają egzaminy w szkołach przyjaznych edukacji domowej, czy projekt może zastąpić egzamin, czy rodzic może wejść z dzieckiem na egzamin, jak zaplanować zdawanie egzaminów.

Co mówią przepisy?

Prawo oświatowe mówi, że dzieci spełniające obowiązek szkolny poza szkołą zdają roczne egzaminy klasyfikacyjne. Z Rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 22 lutego 2019 r. w sprawie oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów i słuchaczy w szkołach publicznych możemy się dowiedzieć, że uczniowie w edukacji domowej nie zdają egzaminów z obowiązkowych zajęć edukacyjnych: plastyki, muzyki, techniki i wychowania fizycznego oraz dodatkowych zajęć edukacyjnych. Nie jest im też wystawiana ocena z zachowania. W tym rozporządzeniu znajdziemy też informację, że rodzice mogą być obecni podczas egzaminu w charakterze obserwatora.

Jak to wygląda?

Choć przepisy mówią, że egzaminy powinny się odbyć najpóźniej na kilka dni przed końcową radą pedagogiczną, to de facto nie precyzują kiedy mogą się odbyć najwcześniej. W szkołach, które mają w swoich szeregach dość dużą rzeszę uczniów, którzy spełniają obowiązek nauki poza szkołą przyjęło się, że egzaminy można zdawać w ciągu całego roku szkolnego. Najczęściej jest to kilka terminów sesji egzaminacyjnych w ciągu roku, ale często można się umawiać z nauczycielem na konkretny pasujący nam wspólnie termin. Taka dogodność jest coraz bardziej istotna w każdej kolejnej starszej klasie, bo ilość egzaminów do zdania przekracza w pewnym momencie 10, a to oznacza, że w zasadzie dzieci powinny zdawać je z częstotliwością więcej niż 1 miesięcznie, by wyrobić się do połowy czerwca. Warto spytać czy szkoła, do której aplikujemy daje nam taką możliwość.

Szkoły przyjazne edukacji domowej nie traktują egzaminów śmiertelnie poważnie choć dbają, aby niezbędnym formalnościom stało się zadość i aby spełniały one swoją rolę czyli były przede wszystkim informacją dla ucznia o postępach jakie poczynił w danym roku. Oznacza to, że zamiast wysokiej komisji za stołem z zielonym suknem mamy najczęściej nauczyciela, pod którego okiem piszemy egzamin pisemny, a potem go omawiamy na egzaminie ustnym – to moment, by pochwalić się rozległością zainteresowań lub przeciwnie uratować to, co nie wyszło na pisemnym. Zrobiłeś błąd na pisemnym? Potrafisz z niego wybrnąć na ustnym? Świetnie. Tak właśnie działa życie. Popełniłeś błąd, potrafisz go zauważyć i  zanalizować? Masz dużą szansę, że nie popełnisz go ponownie. Przez kilkadziesiąt egzaminów w ciągu ostatnich czterech lat większość egzaminatorów moich dzieci preferowała takie właśnie podejście. 

Projekty

Egzamin to właśnie moment, kiedy egzaminatorzy z ciekawością oglądają różne projekty czy prace, które dzieci z własnej inicjatywy wykonały w ciągu roku. Egzaminatorzy witają je z radością, bo te projekty potrafią powiedzieć o dziecku – jego możliwościach, mocnych i słabych stronach oraz stanie wiedzy, więcej niż najlepiej skonstruowany egzamin. To sposób dla dzieci – tych zamkniętych w sobie, introwertycznych, nieśmiałych, z trudnością nawiązujących więź z obcym człowiekiem, by zaprezentować się na egzaminie ustnym w większej okazałości. 

Rodzice

Szkoły, które prowadzą edukację domową doskonale to wiedzą. Rodzic to sprzymierzeniec. Obecność rodzica na egzaminie jest przewidziana przepisami. Ustawa przypisuje mu rolę obserwatora. Po co rodzic jest potrzebny na egzaminie? Na pewno nie po to, by patrzeć egzaminatorowi na ręce. Rodzic potrzebny jest niektórym (bo nie wszystkim) dzieciom, by w nowej i stresującej sytuacji jaką często jest dla nich egzamin poczuły się pewnie i spokojnie. W pierwszej klasie moje córki zdawały egzamin ustny siedząc u mnie na kolanach, w czwartej klasie wystarczyło już tylko trzymanie za rękę przez pierwsze pięć minut egzaminu dopóki nie nastąpiło rozluźnienie i nawiązanie kontaktu z nauczycielem. Nie muszę chyba dodawać, że dziecko w ósmej klasie nie potrzebowało ani mojej obecności na egzaminie ani pomocy w dotarciu na egzamin. Warto sprawdzić wybierając szkołę, jak ta widzi rolę rodzica podczas egzaminu, by potem nie być zdziwionym, że nasza obecność jest zaledwie tolerowana.

Jak to ogarnąć?

Wszystko zależy od tego na jakim etapie edukacji jesteśmy i ile egzaminów przed naszym dzieckiem jest do zdania w danym roku. Warto też w tym momencie zadać sobie pytanie na czym nam zależy? To moment, by poobserwować sobie swoje wartości i przekonania związane z nauką i edukacją. Czy oceny są istotne? Czy to ważne, by dziecko miało same piątki? Czy może mieć dopuszczający z przedmiotu, który jest dla niego nieistotny? Czy żywe zainteresowanie i umiejętność samodzielnego uczenia to są istotne dla mnie wartości? Czy chcę, by uczyło się z podręczników i wypełniało zeszyty ćwiczeń? Czy zaryzykujemy pracę projektową i zobaczymy co z tego wyjdzie? Czy dam przyzwolenie, by dziecko zajmowało się tym, co go interesuje, a odpuszczę tam, gdzie tego zainteresowania nie ma? Czy pozwolę dziecku na autonomię w nauce i nie będę wkraczać nawet wtedy, gdy będę miała poczucie, że nie zmierza to w dobrym kierunku? Czy wręcz przeciwnie, dam niezależność, ale tylko do momentu, kiedy wszystko będzie szło po mojej myśli, a potem przejmę odpowiedzialność za naukę mojego dziecka? Jaką rolę sobie wyznaczę w tej edukacji? Będę wsparciem, nauczycielem czy mentorem? 

Jak czyli doświadczenie jest cenne

Każdy rok szkolny w edukacji domowej to cenne doświadczenie i warto z każdego roku nauki wyciągać wnioski i ulepszać nimi plan na rok następny. Prócz zadania sobie pytań i nakreślenia wizji co chcemy osiągnąć i co dla nas będzie w tym roku ważne, istotne jest, by określić naukowe priorytety na dany rok. Jeśli jednej dziedzinie z dobrym skutkiem poświęciliśmy dużo uwagi i wysiłku w danym roku, to w przyszłym możemy ją nieco „puścić” na rzecz innej. W przypadku mojego syna ilość czasu i wysiłku jaką poświęcił na naukę fizyki w siódmej klasie sprawiła, że w ósmej klasie w obliczu konieczności potrafił się w dwa tygodnie przygotować do zdania egzaminu z całkiem dobrym skutkiem. Nie jest możliwe i nie ma też większego sensu poświęcać wszystkim przedmiotom tyle samo uwagi. U nas dzieci same decydują, które przedmioty będą dla nich ważne w nadchodzącym roku szkolnym i jak bardzo w ich naukę chcą się zaangażować. Często wynika to z poczucia pewnych braków, które dziecko samo zidentyfikowało w stanie swojej wiedzy podczas ostatniego egzaminu. Samo wtedy dochodzi do wniosku, że aby wiedzieć tyle ile by chciało musi w przyszłym roku na naukę poświęcić więcej czasu. Zastanawiamy się wtedy co możemy zrobić – czy potrzebna jest nasza, rodziców, pomoc – czy podsuwać alternatywne źródła wiedzy, pomóc wymyślić lub zrealizować projekt czy może towarzyszyć dziecku w nauce podczas powtórek. Zastanawiamy się i analizujemy razem  z czego doświadczona słabość i poczucie braków mogło wyniknąć. Czy chodzi o sposób przygotowania czy o poświęcony czas czy o to, że dany przedmiot, był w zeszłym roku na końcu listy priorytetów. Zawsze możemy jeśli to konieczne, pomocne i mamy takie możliwości zatrudnić korepetytora. Czasami to jakiś zewnętrzny kurs np. językowy, czasem to nauczyciel do pojedynczego przedmiotu, który przygotowuje dziecko do egzaminu, a czasem to tylko 2-3 lekcje, by wyjaśnić wątpliwości i ustrukturyzować wiedzę. To są bardzo indywidualne sytuacje zależne od potrzeb dzieci i możliwości rodziców. Nasza córka poczuła się w tym roku niedostatecznie przygotowana z informatyki i angielskiego więc tym przedmiotom chce poświęcić więcej uwagi w nadchodzącym roku szkolnym. Wymyśliła sobie projekt „Bloger kulinarny” i chce się w sieci dzielić samodzielnie przetestowanymi przepisami oraz zwiększyć swoje umiejętności programowania w scratchu. W przypadku angielskiego zastanawiamy się wspólnie czy poszukać indywidualnego nauczyciela, zdecydować się na kurs czy może dalej pracować samodzielnie tylko zwiększyć intensywność. Wyciągnęła też wnioski ze sposobu nauki matematyki i w tym roku zamierza to robić mniejszymi porcjami, ale w dłuższym okresie czasu. Świetnie nam zadziałał sposób na historię czyli odrzucenie podręcznika na rzecz książek historycznych i mamy zamiar dalej iść tą drogą. Mamy nadzieję, że pandemia pozwoli nam tym razem korzystać z zasobów muzealnych.

Grafik

Dużo spokoju daje ustalenie grafiku egzaminacyjnego. Weźcie pod uwagę ilość egzaminów, czas jaki chcecie na każdy z nich poświęcić, sposób w jaki chcecie się do nich przygotowywać, materiały jakie bedą Wam potrzebne, zaplanujcie wizyty w muzeach i projekty jakie wykonacie. Warto też zaplanować kiedy nie chcecie pracować. My po czterech latach wiemy, że najprzyjemniej jest zdać pierwszych kilka egzaminów do końca listopada, a kolejne zaplanować sobie na koniec stycznia. Wtedy w spokoju można zajmować się w grudniu robieniem pierników. I koniecznie zaplanujcie sobie bufory czasowe. Zawsze coś się omsknie. Choroba, gorsze samopoczucie psychiczne, jakieś niezaplanowane wydarzenia w rodzinie, nieoczekiwany brak czasu, który mieliśmy poświęcić na naukę z dzieckiem. Nieoczekiwane warto przewidzieć i zaplanować. A co jak się nie wyrobimy? To pytanie zawsze pojawia się gdzieś pod koniec stycznia, gdy realność końca roku szkolnego zaczyna być coraz większa. Zawsze można podchodzić do egzaminu z marszu. Jeśli wiedza okaże się niewystarczająca i wynik będzie negatywny dziecku przysługuje egzamin poprawkowy w sierpniu, do którego można się już na spokojnie przygotować. Jeśli nie jest to ósma lub maturalna klasa fakt poprawki nie ma dla „kariery naukowej” waszego dziecka żadnego znaczenia.

Zaczynając edukację domową pamiętajcie, że dni intensywne będą się przelatać z tymi luźniejszymi. Czasami trzeba będzie zachęcać dzieci do nauki, a czasem prosić, by już jednak zgasiły światło, bo północ za chwilę. Dbajmy o podstawy – sen, zdrowe jedzenie, ruch i dobre relacje. 

Polecane posty

Zostaw komentarz

0