Życie to nie bajka

To nie działa. Rodzicielstwo Bliskości nie działa, Porozumienie bez Przemocy nie działa. To są jakieś wymysły dla nawiedzonych ludzi. Jak się ma czas to można się bawić w takie rzeczy, a ja muszę być na czas w pracy. Normalni ludzie tak nie mówią.  Kto to widział zgadzać się na takie brewerie? Jak to nie chce? Przecież nie może wyjść bez szalika na dwór. Pozwalasz mu wchodzić tak wysoko? Jeszcze zobaczycie te bezstresowe wychowanie. Te dzieci to wam wejdą na głowę. Powinny wiedzieć, że życie to nie bajka. Jak je tak rozpieścicie i będziecie pozwalać na wszystko to potem będą miały w życiu pod górkę. Bo w życiu nie jest łatwo.

Poznajecie? Przedstawiłam Wam cały stos obiegowych opinii, z którymi się spotkałam, gdy zaczęłam zmieniać moje myślenie o rodzicielstwie. Słyszałam je od rodziny, znajomych, nauczycieli przedszkolnych i szkolnych. Często je spotkacie w różnych gazetowych periodykach, serwisach czy forach internetowych.

Nie działa

Wiecie, co Wam powiem? Rodzicielstwo bliskości rzeczywiście nie działa. Porozumienie bez przemocy też. Nie działa wtedy, gdy traktujemy je jako metodę, która ma doprowadzić do tego, że inni będą robili to, czego chcemy.

To nie są triki, które mają doprowadzić do tego, że dzieci będą od teraz grzeczne, będą wszystko jadły i nie będą się kłócić. Jeśli chcecie takich efektów to musicie poszukać jakichś technik manipulacji. Pamiętajcie jednak, że tam, gdzie wkracza manipulacja, tam możecie zapomnieć o relacji. Możecie też się spodziewać, że dziecko wobec którego stosujecie manipulację za jakiś czas zastosuje manipulację wobec Was. Dzieci uczą się bowiem nie z naszego gadania o tym co ważne, a co nie, co wypada, a co nie wypada, jak trzeba, a jak nie trzeba, ale z naszego działania. Możemy im mówić o wzniosłych wartościach, ale dopóki tych wartości nie wprowadzimy w swoje codzienne życie, to niewiele z tego gadania przyjdzie. One są doskonałymi obserwatorami i po prostu robią to co my.

Przekonania

To, że RB nie działa to jedno, ale z tych wszystkich komunikatów, które możemy usłyszeć wynika jeszcze jedna sprawa. Przekonania. Jedno z moich „ulubionych” to „Życie to nie bajka”. To takie przekonanie o tym, że w życiu musi być trudno i pod górkę. I ponieważ to prawdziwe trudne życie dopiero przed tobą moje drogie dziecko, to ja teraz żeby Cię na nie przygotować też będę Ci robił tak, żeby Ci było trudno. W szkole musi być trudno, byś potem w życiu dał sobie radę, bo wiesz, życie to nie bajka.

Mam odwrotnie. Wierzę, że w życiu bywa różnie. Raz jest trudno, raz lekko i łatwo. Wierzę, że nasze życie należy do nas i od nas samych w ogromnej mierze zależy. Jesteśmy odpowiedzialni za to co robimy, tak samo, jak za to czego nie robimy. Mam też takie doświadczenie, że mnie samej było trudno w życiu, gdy stykałam się z rzeczami, które ode mnie nie zależą np. śmiercią bliskich osób oraz wtedy, gdy nie brałam za swoje życie odpowiedzialności. Mówiąc, że nie brałam za nie odpowiedzialności mam na myśli, że tkwiłam w pracy, w której źle się czułam, gdzie musiałam wykonywać rzeczy sprzeczne z moimi wartościami. Myślę również o tych chwilach, gdy zaniedbywałam swoje potrzeby albo oczekiwałam od innych, że to oni o nie zadbają. To są też te momenty, gdy nie brałam odpowiedzialności za swoje emocje i uczucia i czyniłam odpowiedzialnymi za nie inne osoby, a nie mnie samą. Tak, wtedy było mi trudno.Owszem były też momenty w moim życiu, kiedy pracowałam ciężko i dużo. Jednak nie było mi wtedy trudno, bo czerpałam ogromną satysfakcję z pracy, a to z kolei sprawiało, że podchodziłam do niej z radością.

Co wspiera, a co nie?

„Życie to nie bajka” jest przekonaniem, które mnie nie wspiera ani mi nie służy. Nie kupuję go i nie będę sprzedawać swoim dzieciom. Zamierzam je wspierać w przeżywaniu i nazywaniu emocji, również tych „złych”, by wyrośli na zdrowych dorosłych, którzy przyjmują odpowiedzialność za siebie. By umieli się złościć i smucić w sposób, który im służy. Chcę by znali swoje potrzeby i umieli nazwać swoje emocje.  Chcę by mieli dobrze teraz, bo tylko wtedy bedą mogli czerpać z tego później. Zamierzam to robić, choć często na zewnątrz widać to tak, że rozkapryszone i rozhisteryzowane dzieci włażą mi na głowę. Pozwalam na głośny płacz i dramatyczne wyrażanie emocji, bo nie chcę by musiały się tego uczyć jako dorośli. Gdy zaakceptujemy te mocne, często nazywane złymi, emocje, wtedy będziemy mogli pomyśleć o czym nam mówią. Wielu dorosłych wciąż tego nie wie. Nie mają pojęcia skąd bierze się ich złość i co chce im powiedzieć.  Wielu nie zna swoich potrzeb ani granic. Wielu uważa, że to jak wygląda ich życie nie ma z nimi nic wspólnego. Bo wiecie, życie to nie bajka. Tak już jest, że w życiu jest pod górkę. I tak tkwimy w tym, co nam nie służy.

To tylko jedno z miliona przekonań, które mamy w głowach. Zachęcam – zajrzyjcie i sprawdźcie, które są dla Was dobre, a które lepiej zostawić za sobą.

O mnie

zmianyadmin

Zobacz wszystkie posty

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *