Złość i macierzyństwo

Do tego tekstu zainspirowała mnie rozmowa z jedną z moich koleżanek. Wyjaśniając dlaczego nie zdecydowała się na wzięcie udziału w warsztatach o złości powiedziała: „Wiesz, złość nie jest moim problemem. Problem mam w tym, jak sobie poradzić z dziećmi”. Powiedziałam, że oczywiście rozumiem, ale zostało to ze mną na długo i nie mogłam przestać o tym myśleć.

Pewnie dlatego, że jeszcze jakiś czas temu sama myślałam podobnie. Wyobrażałam sobie, że to, co dzieje się z moimi dziećmi albo też między moimi dziećmi a mną to jest coś, co jest związane tylko z nimi. Ja nie mam tu nic do rzeczy. To one coś robią, czegoś nie robią, czegoś chcą lub nie chcą.

W pewnym momencie trafiłam gdzieś na taki bon mot rodzicielski, który otworzył mi oczy.

Istotą macierzyństwa nie jest to, jak sobie radzisz z dziećmi, istotne w macierzyństwie jest to, jak sobie radzisz sama ze sobą.

Gdy zaopiekujemy się własnymi potrzebami dużo łatwiej będzie nam zobaczyć potrzeby dziecka. Warto to robić nie doraźnie, gdy system alarmowy już nam wyje na całego, ale systemowo. Zobaczenie potrzeb dziecka ukrytych za jego zachowaniami spuszcza powietrze z wielu sytuacji, które powodują naszą złość. Te potrzeby możemy jednak zobaczyć dopiero wtedy, gdy sami zadbaliśmy o własne. W innym wypadku możemy zaofiarować dziecku zamiast zrozumienia i empatii jedynie złość. Jasne, możemy szukać sposobów, narzędzi i trików, które rozwiążą nam problemy, które mamy z dziećmi. Większość z nich rozwiązuje się jednak sama, w relacji. Tę relację można zbudować jedynie umacniając się wewnętrznie. Dbając o swój spokój, o swoją wewnętrzną pewność, o swoje dobro emocjonalne.

Najczęściej tym czego potrzebujemy najbardziej, najszybciej jest po prostu odpoczynek, zatrzymanie się, pobycie samemu. To jest jednak pierwszy krok i taka najbardziej powierzchowna rzecz, którą możemy zrobić. Jeśli nie przemyślimy naszych relacji w rodzinie, sytuacji, w której się znajdujemy, nie zanalizujemy z czym nam dobrze a z czym nie, to wiele się nie zmieni. W tym wypadku praca z naszymi przekonaniami jest niezbędna. Wielu z nich nawet sobie nie uświadamiamy. Długo nie mogłam sobie poradzić z problemem, że z jednej strony tłumaczyłam dziecku, że stopnie są nieistotne, że uczy się, by się czegoś dowiedzieć, a nie by dostać konkretną ocenę, a z drugiej, gdy ocena nie była zbyt dobra byłam na swoje dziecko wściekła. Uświadomienie sobie faktu, że zła ocena mojego dziecka jest dla mnie po prostu złą oceną wystawioną mnie jako matce pomogło mi poradzić sobie z wieloma rzeczami. Z własną wściekłością, z oddaniem dziecku odpowiedzialności za jego naukę i jeszcze paroma innymi.

Być może brzmi to egoistycznie. Doświadczyłam jednak tego, że zadbanie o mój własny prywatny dobrostan wpłynęło nieoczekiwanie na moje dzieci. Świadomość moich własnych przekonań, rozróżnienie między tym co moje własne, a co cudze, między tym co wybieram świadomie, a cudzymi przekonaniami, którym wielokrotnie, acz nieświadomie pozwalałam wpływać na swoje życie pozwoliła mi zmienić moje życie na lepsze. Ogromnie na tym skorzystały na tym moje dzieci. Mój spokój jest ich spokojem, moja pewność jest ich pewnością. Świadomość, że mam przestrzeń na dokonywanie własnych wyborów sprawia, że nie mam problemu z tym, by dać podobną przestrzeń moim dzieciom. Fakt, że wiem, co jest dla mnie ważne pomaga mi zaakceptować wybory moich dzieci, gdy nie są one tożsame z moimi.

Zachęcam Was, byście zaczęły przyglądać się swojej złości na gorąco. Wtedy, gdy ona się dzieje. Żebyście zaczęły zadawać sobie pytanie dlaczego mnie to zezłościło? Dlaczego krzyczę? Dlaczego czuję się zdenerwowana i usiłuję to ukryć? Po jakimś czasie odkryjecie, że źródło tej złości, która jest tu i teraz, jest wtedy i tam. Dopiero to odkrycie może nam pomóc poradzić sobie ze złością.

Nawet jeśli uważacie, że złość nie jest Waszym problemem to zachęcam -zajrzyjcie na wrześniowe warsztaty. Będziemy się tej złości przyglądać z Moniką Szczepanik. To będzie okazja, by wiele się o sobie dowiedzieć. Zapraszam!

Wypełniając ten formularz możesz zapisać się na warsztaty.

 

O mnie

zmianyadmin

Zobacz wszystkie posty

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *