Przytul chłopaka

Mam takiego chłopaka, który bardzo się stara. Dba o mnie jak tylko może, ale słabo mu to wychodzi. Ma dobre intencje, lecz to, co robi tylko podcina mi skrzydła. Co wyskoczę z jakimś pomysłem, to mnie gasi. Na pewno ci się nie uda. To nie dla ciebie. No zastanów się, innym by może się udało, ale nie tobie. Budzi mnie czasami nad ranem każąc się zastanawiać czy się nie zbłaźnię albo czy pomyślałam, co o mnie pomyślą inni. 

Trudno mi w tym związku

Trudno mi z nim ostatnio. Mam taki okres w życiu, że dużo rzeczy robię po raz pierwszy. Nie cierpię tego. Jest to dla mnie bardzo trudne. Robienie różnych rzeczy po raz pierwszy wymaga od nas wysiłku, uwagi. Czasem tego wysiłku i uwagi jest więcej, czasem mniej, ale zdarza się też, że jest dramatycznie dużo. Jedni z nas na propozycję „Zróbmy coś nowego, czego nie robiliśmy” myślą „O super, może być ciekawie, czegoś nowego się dowiem”. Inni zaś, w tym ja, mają wtedy w głowie myśl „Super, fajnie, będzie nowe i ciekawe, ale bardzo się boję, że mi nie wyjdzie i że inni to zobaczą albo za pierwszym razem wyjdzie mi tylko trochę i inni pomyślą, że ja nie umiem”. Wtedy najczęściej ten mój chłopak dostaje słowotoku. Słyszę ciągle „No pewnie, że Ci się nie uda. Daj sobie spokój, bo się ośmieszysz.”. Gada i gada jak nakręcony i bardzo trudno go zatrzymać. Mam ochotę w takim momencie powiedzieć mu: – Stary, spadaj na drzewo. Ja tu potrzebuję wsparcia, a Ty mi tu skrzydła podcinasz i takie rzeczy mówisz?

Nie ma co ukrywać. Słabo nam się układa ostatnio. Ja ciągle sporo tych rzeczy po raz pierwszy robię. Ciągle w strachu, trudnościach, stresie. Trochę już w tym powoli jest i radość z tego nowego. A on ciągle swoje. Nosz kurczę, ile można. Może pora się rozstać i poszukać bardziej wspierającego faceta?

Jak naprawić ten związek?

Jeszcze jakiś czas temu pewnie bym tak zrobiła. Ale teraz bogata w swoje doświadczenia z Porozumieniem bez przemocy postanowiłam spróbować czegoś innego. Postanowiłam zajrzeć pod powierzchnię i zobaczyć co tam jest za tą strategią podcinania mi skrzydeł.

Nie uwierzycie, co tam zobaczyłam! Odkryłam, że podcinając mi skrzydła on za każdym razem próbował mnie chronić przed ryzykiem porażki, przed bólem upadku, przed ewentualnością ośmieszenia się. I wiecie co? Spojrzałam na niego zupełnie innymi oczami. Zobaczyłam nie kogoś kto mnie nie docenia, tylko kogoś kto próbuje mnie chronić.

W ten sposób, ten chłopak z kogoś kto przeszkadza stał się kimś kto pomaga, kto dźwiga na swoich barkach cały mój strach. Zaakceptowałam go jako członka mojej wewnętrznej rodziny. Zobaczyłam jak ważną w niej pełni funkcję. Czasami budzi mnie jeszcze nad ranem, cały spocony ze strachu i pyta czy ja na pewno wiem w co się wpakowałam. Przytulam go wtedy mocno dziękując, że tak się o mnie martwi. Czuję się wtedy mocna i silna i myślę, że dam sobie radę.

(…) być może wszystkie smoki w naszym życiu są księżniczkami, które tylko na to czekają by ujrzeć nasze piękno i śmiałość. Może wszystko, co straszne, jest w głębi bezbronne i oczekuje od nas pomocy

Rainer Maria Rilke „Listy do młodego poety”

 

Polecam! Też przytulcie swoich chłopaków – wewnętrznych krytyków. Ciężko pracują, by zapewnić Wam ochronę i bezpieczeństwo. Przytuleni i uspokojeni pozwolą Wam robić z radością wszystkie te rzeczy, które nieuchronnie wiążą się z ryzykiem porażki.

* Pomysł na to, co zrobić z wewnętrznym krytykiem i sama koncepcja Systemu Wewnętrznej Rodziny  pochodzi z książki Richarda C. Schwartza o tymże tytule. Książkę tę wydało w Polsce wydawnictwo Dialogue Unlimited i można ją kupić tu.

O mnie

zmianyadmin

Zobacz wszystkie posty

4 komentarze

  • Oj ! Nie wiem, czy przytuliłabym takiego krytyka. Przez całą moją młodość byłam krytykowana przez mamę. Nie dodało mi to skrzydeł i nie osiągnęłam kilku celów, które zaplanowałam – tylko dlatego, że posłuchałam się mamy. Żałuję tego przez resztę życia.

  • Wzruszył mnie twój tekst. Jak już o tym napisałaś, to wydaje się to takie proste i oczywiste… Też chcę umieć patrzeć głębiej na innych i siebie. Mam nadzieję, że z czasem stanie się to łatwiejsze. Dziękuję Ci 🙂

    • Z wewnętrznym krytykiem jest jak z ludźmi. Za jego krytyką stoi piękna potrzeba 🙂 Chce nas chronić przed porażką. Z tą myślą, że ma dobre intencje jest jakoś łatwiej. Ściskam.

  • Ooo fajne spojrzenie na wewnętrznego krytyka! Może faktycznie to jest sposób na ujarzmienie go….? Hmm przytulenie…… Warto spórbować – Dzięki!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *