Pod ścianą

Nie da się. Bardzo długo używałam tego sformułowania w stosunku do wielu życiowych sytuacji. Dopiero niedawno zgłębiając to, co napisał Marshall Rosenberg zrozumiałam, że myliłam strategię z potrzebą .

Zawsze się da. Jedynie nie zawsze tak, jak sobie to wyobrażamy. Gdy masz potrzebę odpoczynku, a karmisz piersią niemowlaka, nie znikniesz z domu na weekend w spa. Nie znaczy to, że nie znajdziesz żadnej strategii, by odpocząć. Czasem jednak potrzebujemy kogoś, by nam istnienie tych innych strategii uświadomił.

Gdy moje najmłodsze dziecko poszło do przedszkola miałam poczucie, że muszę wrócić do pracy. Właśnie „muszę”, bo wcale tego nie chciałam, choć już bardzo źle mi było bez pracy zawodowej. Nie chciałam wracać do żadnej z prac, które wykonywałam przed moim potrójnym macierzyństwem, bo nie wyobrażałam sobie łączenia zawodu dziennikarza z opieką nad trójką dzieci. Zniechęcał mnie też stres, który nieodłącznie był związany z tą pracą, a który mimo kilku lat przerwy doskonale potrafiłam sobie przypomnieć. Byłam jednak przekonana, że muszę wrócić tam, gdzie nie chcę, bo nie miałam pojęcia, że inna praca istnieje.

Jak przeszłam z „nie da się” do „da się”? To nie była przyjemna droga. Zmiany nigdy nie są łatwe. Najwięcej dał mi na początku coaching z Agnieszką Marczak . Potem Klub Przedsiębiorczych Mam. Jeśli chcesz zobaczyć, że istnieje coś poza ścianą, pod którą stoisz musisz spotkać ludzi, którzy ci to pokażą. Mnie bardzo dużo dało wtedy obserwowanie innych. Przyglądanie się, co robią w sytuacji podobnej do mojej. Zdałam sobie sprawę z tego, że mogę zacząć zmiany tu, gdzie jestem i z tym co mam, a nie czekać aż nastąpią idealne okoliczności. Kolejnym elementem były podcasty. Jeszcze dwa lata temu nie miałam pojęcia, że istnieją, a teraz to właśnie ze słuchania podcastów czerpię ogromną wiedzę. Jeśli w tym momencie myślisz sobie „Też bym chciała mieć czas na słuchanie podcastów” to wiedz, że ja robię to podczas koszenia trawy. Odkąd zaczęłam łączyć te dwie sprawy uwielbiam koszenie. Jedną z ostatnich rzeczy, która mi pomogła być tu, gdzie jestem była terapia indywidualna. Tak wiem, taka wstydliwa rzecz, o której nie mówi się publicznie. Dzięki temu stoimy tak długo pod swoimi ścianami. Mnie terapia pomogła odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego tkwię w niewygodzie i pomogła również znaleźć odpowiedź na pytanie jak chcę, by wyglądało moje życie. Gdy zadasz sobie odpowiednio dużo pytań i uzyskasz odpowiednio dużo odpowiedzi dużo łatwiej stawiać sobie cele i je realizować. No właśnie. Cele, a nie marzenia.

W tej chwili jedynym moim narzędziem pracy jest mój laptop, a pracować mogę wszędzie, gdzie tylko mam dostęp do internetu. Stres związany z pracą udało mi się zredukować niemal do zera. Okazało się, że najlepszym miejscem pracy jest mój własny dom, z którego jeszcze dwa lata temu chciałam tak bardzo uciec. Tę pracę mogę łączyć z opieką, a właściwie z byciem z moimi dziećmi, a już niedługo również z edukacją domową.

Często jest tak, że gdy stoimy tak życiowo pod ścianą, to perspektywę mamy bardzo krótką. Widzimy tylko ścianę, to nasze „nie da się” i nic więcej. Czasem warto więc w takiej sytuacji zrobić krok do tyłu i rozejrzeć się. Gdy pod tą ścianą staliśmy już dość długo możemy zwyczajnie nie mieć siły, by coś innego niż tę ścianę zobaczyć. Dobrze wtedy poprosić kogoś innego, by pokazał nam inne widoki. To może być coach, psycholog, psychiatra, terapeuta (terapia bardzo dobrze robi na widzenie nowych horyzontów), a nawet koleżanka czy przyjaciółka, która wystarczająco długo będzie zadawać upierdliwe pytania. W zależności od tego, czego dotyczy Twoja ściana można skorzystać  z pomocy znajomej osoby, która jest specjalistą w Twojej branży.

Rozmowa z ludźmi pomaga zobaczyć, ale tylko wtedy, gdy jesteś otwarta na to, że jednak się da. Zdarza mi się rozmawiać z osobami, które są w stadium „nie da się”. Jestem wtedy tą upierdliwą koleżanką. Zauważyłam, że wiele z nich wkłada bardzo wiele energii w to, by udowodnić, że się nie da. Gdyby tylko wkładali ją w szukanie możliwości byliby o wiele bardziej efektywni w znajdowaniu rozwiązań. Niestety, ze zmianą jest tak, że możemy jej dokonać tylko wtedy, gdy sami jej chcemy i jesteśmy do niej gotowi.

O mnie

zmianyadmin

Zobacz wszystkie posty

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *