Jeszcze raz?

Dowiedziałam się kilka dni temu niespodzianie, że osoba, którą darzę sympatią spodziewa się dziecka. Przestały mnie rozczulać niemowlaki więc ten okres mam już za sobą. Nie uważam też, że z tego powodu, iż mam troje dzieci mogę na prawo i lewo dawać rady innym. Pomyślałam sobie jednak jakby to by było, gdybym mogła przejść przez ten czas jeszcze raz mając w głowie tę wiedzę, którą w ciągu dziesięciu ostatnich lat zdobyłam.

Nie oczekiwałabym niczego. Za pierwszym razem nie wiedziałam czego mam oczekiwać. Za drugim dokładnie sobie wszystko zaplanowałam. Za trzecim miało być jeszcze lepiej niż za drugim i skończyłam z depresją poporodową.

Nie pozwoliłabym na to, by ktoś w szpitalu zabrał mi dziecko po porodzie. Przydarzyło mi się to za pierwszym razem. Po pierwszych dwóch godzinach zabrano go do przewijania i odzyskałam syna po pięciu godzinach i mojej stanowczej interwencji. Do tej pory boli mnie serce, gdy myślę o tym, jak musiał się czuć opuszczony i wystraszony.

W szpitalu ciągle zadawałabym pytanie „dlaczego”. Nawet najbardziej odporna kobieta ma wtedy asertywność zero, a lekarz czy pielęgniarka urastają do rangi wyroczni. Dlaczego muszę dostać zastrzyk z oksytocyny, dlaczego nie możemy poczekać aż przyjdą skurcze, dlaczego muszę leżeć, dlaczego musimy sztucznie wywoływać poród, dlaczego konieczne jest to badanie, dlaczego musimy przyjść na wizytę do przychodni neonatologicznej, czy musimy mieć wizytę akurat w tej przychodni, czy możemy wybrać inną, aaa to jest przychodnia pani doktor, dlaczego nie możemy wyjść już dzisiaj i miliony innych pytań, które powinnam była zadać, a nie zadałam. I później po pierwszym dlaczego, gdy dostaję odpowiedź, której nie do końca rozumiem, bo jestem obolała, zmęczona, niewyspana, a odpowiedź jest zazwyczaj naszpikowana terminologią lekarską, chciałabym umieć mówić – „Nie rozumiem tego, co pani/pan do mnie mówi, a chciałabym rozumieć, bo to dotyczy mnie i mojego dziecka. Czy mogłaby pan/pani wytłumaczyć mi to jeszcze raz?” I tak do skutku. I chciałabym umieć powiedzieć „Nie, nie zgadzam się (na podanie oksytocyny, zabranie mi dziecka czy cokolwiek innego), bo uważam, że jest to niekonieczne”.

Zatrudniłabym na czas połogu panią do sprzątania. Poprosiłabym bliskich o dostarczanie jedzenia, albo zapakowałabym zamrażarkę zawczasu zapasami lub powierzyłabym obie czynności mężowi lub partnerowi. Odlałabym się na wszystko czegokolwiek ktoś lub ja sama oczekuję. Wiem teraz jak ważne jest, aby po prostu być i naturalnie reagować na wszystko co się dzieje. Chce jeść co chwilę, nie daje się odłożyć? Zrobiłabym sobie legowisko w łóżku, wzięłabym je do siebie i spędziła tak tyle czasu, ile potrzeba, w nocy drzemiąc, w dzień czytając. Nie wiem czemu kiedyś wydawało mi się to nie do wyobrażenia. Dlaczego nie miałabym w ten sposób spędzić jakiegoś czasu jeśli moje kilku – czy kilkunastodniowe dziecko właśnie tego potrzebuje? Nie mówiąc o tym, że teraz taki sposób spędzenia kilku dni, z dzieckiem, które nie gada, je i śpi i spokojnie pozwala oglądać serial lub czytać książki wydaje mi się nader atrakcyjny.

Nie przejmowałabym się niczym. Leżałabym, karmiłabym i pozwałabym innym bliskim się nim zajmować. Nie strzegłabym go zazdrośnie. Pomoc bliskich, wiem to teraz, jest bezcenna.

O mnie

zmianyadmin

Zobacz wszystkie posty

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *