Biblioteka – nasza miłość

Miałam pisać o czymś zupełnie innym, ale Dzień Bibliotekarza i Bibliotek natchnął mnie do wspomnień. 

Mam takie poczucie, że całą szkołę podstawową spędziłam w bibliotece. To była niewielka biblioteka w niewielkim miasteczku. Mieściła się na parterze przedwojennej willi. Choć nie byłam tam od… 27 lat, to do tej pory pamiętam wszystkie pracujące wtedy Panie Bibliotekarki – Panią Anię, Panią Zuzię i Panią Renatę. Dzięki Pani Ani zaczęłam bawić się w teatr, z Panią Renatą pod koniec podstawówki omawiałam relacje damsko-męskie, a wszystkie mnie kiedyś zamknęły w bibliotece. Pamiętam, że to był ciepły, słoneczny dzień, a ja wcisnęłam się gdzieś w kąt z rocznikiem jakiegoś czasopisma. Dopiero po jakimś czasie kompletna cisza zaczęła mnie zastanawiać. Wysoki parter uratował sytuację. Wyskoczyłam przez okno tłukąc sobie przy tym niemiłosiernie piętę.

Dużo się tam działo. Od wspólnego czytania, przez próby teatrzyku, po występy, wyjazdy na festiwale, plotki przy bibliotecznym biurku. Milion wspomnień, drobinki kurzu tańczące w słońcu, olbrzymie okna wychodzące na zielony ogród. Wszystko to ukształtowało we mnie poczucie, że dobre życie toczy się wśród książek. Pewnie też dlatego, że z książkami było mi łatwiej niż z ludźmi.

Nie pamiętam ile lat miał mój syn, gdy pierwszy raz zaprowadziłam go do biblioteki. Na pewno był jeszcze w przedszkolu. Był to dla nas jeden z ulubionych sposobów spędzania czasu. Wspólne czytanie. Znajdowanie fajnych książek w bibliotece. Potem przyszły ferie i wakacje w bibliotece, a gdzieś po drugiej klasie czas na samodzielne czytanie. Niedawno z dumą patrzyłam jak odbiera czwarty już dyplom wzorowego czytelnika. Dzięki edukacji domowej ma czas, by co tydzień wciągać 1500-2500 stron bibliotecznej lektury, a samodzielna wyprawa do biblioteki stała się cotygodniowym rytuałem.

Mamy też nowe biblioteczne miłości – Panią Jadwigę i Panią Kamilę. Ja również mam swojego ulubionego Pana Bibliotekarza, który co miesiąc dokonuje cudów, bym nie musiała płacić kar za przetrzymanie książek lub usiłuje zmieścić wszystko, co zamówiłam na naszych czterech kartach. Mój mąż w poprzednim życiu był archiwistą lub bibliotekarzem, a w tym jest twórcą jednej z fajniejszych polskich bibliotek.

Ogromnie się cieszę, że moje dzieci mają szansę na wzrastanie w bibliotece i wśród bibliotekarek. Książka jest bowiem tak samo ważna jak osoba. Wszystkie znajome mi bibliotekarki to osobowości, które inspirują. Więc jeśli jeszcze nie macie bibliotekarki, którą kochacie to idźcie do swojej filii bibliotecznej i czym prędzej ją znajdźcie.

 

O mnie

zmianyadmin

Zobacz wszystkie posty

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *